Miesiąc: Październik 2014

Programowanie jak… granie

Dzisiaj wpis z serii tych luźniejszych 🙂

Ostatnio naszła mnie taka refleksja, że programowanie jest niczym rozgrywka w jakąś zajebistą, skomplikowaną grę z nieliniową fabułą. Najlepsze jest to, że tę nieliniową fabułę piszemy my sami! Przecież każdy jeden problem można rozwiązać na przynajmniej kilka różnych sposobów. A partia każdej gry kończy się tak jak sami tego chcemy. Albo stworzymy jakiegoś wrednego kloca, albo kawałek softu, którym chętnie się pochwalimy i będziemy mogli się napawać widokiem czegoś fantastycznego.

W ostatnim czasie miałem jakiś problem sam ze sobą, z koncentracją, z chęcią do programowania czegokolwiek. I wtedy właśnie sobie pomyślałem, że przecież ja tak na prawdę nie pracuję tylko gram w fajną grę. Gdzieś, kiedyś nawet czytałem o takim podejściu, że zdobywa się programistyczne „skillsy” i odblokowuje kolejne „achievementy”. Niestety nie pamiętam gdzie i kiedy o tym czytałem. Zupełnie jak w jakimś RPG. I to mi chyba pomogło w nabraniu ponownej chęci do pisania. Zacząłem sobie nawet wyznaczać nagrody za zrealizowane zadania. Sam dla siebie. Może to brzmi śmiesznie, ale na mnie działa. Rano sobie siadam, biorę kawę i myślę: Jak zrobię wszystkie zadania zadania, które sobie zaplanowałem to sobie wypiję jakiegoś specjalnego browarka. W zeszłym tygodniu wyznaczyłem nawet nagrodę specjalną. Miałem akurat dość trudny i czasochłonne funkcjonalności do napisania więc stwierdziłem, że po wykonaniu wszystkiego pojadę sobie na mecz Polska – Szkocja. Zadania wykonałem i na meczu się zameldowałem.

Nie wiem czy to słuszne podejście, dla mnie najważniejsze jest, że działa, a ja sam zacząłem odnajdować z powrotem w programowaniu pasję, która ostatnio trochę zgasła.

Macie jakieś inne sposoby na siebie samego?